« Powrót do serwisu Moja Ostrołęka

Wtorek, 14 lipca 2026 r., imieniny Marcelina, Ulryka, Bonawentury

Moja Ostrołęka

Archiwum artykułów

Historia "lekarza zniszczonego przez IV RP" z ostrołęckim wątkiem

Historię "lekarza zniszczonego przez IV RP" opisuje najnowszy "Newsweek". W sprawie przewija się ostrołęcki wątek. Doktor Andrzej Szaniawski spędził prawie rok w areszcie. Dostał za to 450 tys. złotych odszkodowania, ale teraz jest wrakiem człowieka.

Do celi trafił 20 marca 2006 r. Policjanci - dwóch rosłych i jeden niski blondyn, kurdupel, tego najlepiej zapamiętał - przyszli po niego akurat wtedy, kiedy wybierał się do lekarza. Nie słuchali, że dzień wcześniej upadł i złamał sobie szczękę, zabrali go na komendę policji w Ostrołęce.

Prokurator zarzucił mu, że w 2000 r. przyjął 2 tys. zł za wystawienie fałszywej opinii lekarskiej dla piekarza z Ostrołęki, skazanego za spowodowanie wypadku. A potem wziął kolejne 500 zł za udzielenie mu przepustki z Tworek. Wszystko po to, by piekarz uniknął więzienia. Razem z doktorem Szaniawskim zatrzymano Urszulę Ludwikowską, ordynatorkę psychiatrii sądowej w Tworkach: ona z kolei miała przyjąć od żony piekarza drogocenny antyk - metalową figurkę wycenioną później przez biegłego na 45 złotych. Lekarzy obciążały zeznania Bożeny B., znanej w Ostrołęce oszustki.

- Ta sprawa była całkowicie absurdalna. Bożena B. zeznawała, że doktor Szaniawski przyjął kasę. Opisywała, że wkładało mu się pieniądze do kieszeni fartucha. Problem w tym, że on nigdy nie nosił fartucha, taki miał zwyczaj - mówi Maria Ejchart, która z ramienia Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka występowała jako przedstawiciel społeczny w sprawie przeciwko lekarzowi. Była na każdej rozprawie. - Prokurator mówił o lekarskiej mafii, o układzie, sugerował, że sprawa zatrzymanych lekarzy to odprysk ostrołęckiej ośmiornicy, w której biorą udział tamtejsi urzędnicy i sędziowie. To wszystko brzmiało porażająco - opowiada.

Lekarz opowiedział dziennikarzom, jak próbowano zmusić go do tego, żeby się przyznał - za pomocą tzw. aresztu wydobywczego. Jego siostra, dziennikarka, relacjonuje z kolei jak próbowała zainteresować sprawą polityków - Julię Piterę, Bogdana Borusewicza i senatora Romaszewskiego. Bezskutecznie. Dopiero osobiste poręczenie Marka Edelmana, podpisane przez Tadeusza Mazowieckiego, Bronisława Geremka i Henryka Wujca pozwoliło Szaniawskiemu wyjść za aresztu.

W maju 2012 roku sąd uniewinnił lekarza od zarzutu łapówkarstwa, przyznano mu też zadośćuczynienie w wysokości 450 tys. złotych. Jak przyznaje Szaniawski w rozmowie z tygodnikiem wolałby te pieniądze zarobić. - Nigdy nie będę już lekarzem. A poza tym, jakby poważnie traktować opinie lekarzy, to się ze mnie zrobił wrak - mówi.

Więcej w najnowszym "Newsweeku".

Reklama
Wyświetleń: 9457
 
11:48, 06.12.2015 r.

« Powrót do archiwum

Szukaj w archiwum


Wybrane artykuły