« Powrót do serwisu Moja Ostrołęka

Niedziela, 7 czerwca 2026 r., imieniny Roberta, Wiesława, Ariadny

Moja Ostrołęka

Archiwum artykułów

Skrzynka skarg: zielone włosy, reklamacja i dwie wersje wydarzeń

Fot. archiwum prywatneFot. archiwum prywatneSkrzynka skarg, pochwał i pomysłów:
Przyjechałam do Ostrołęki w odwiedziny do mojej siostry. Korzystając z okazji chciałam zrobić sobie ombre na włosach. Postanowiłam pójść do Diva Hair Studio Fryzur, którego właścicielką jest moja znajoma.

Wcześniej już korzystałam z usług tego salonu. Pokazałam znajomej fryzjerce zdjęcie z fryzurą, jaką bym chciałam. Miało to być siwe ombre. Fryzjerka powiedziała, że nie ma problemu, wykona mi tę fryzurę. Przed rozpoczęciem usługi nie zrobiła żadnego wywiadu, np. czy te włosy były wcześniej farbowane? Usługę wykonywała przez ponad 5 godzin. Był problem m.in. ze ściągnięciem starego koloru. Dopiero w trakcie, gdy włosy zaczęły się palić, zapytała czy były farbowane. Po 5 godzinach usiłowania zrobienia czegokolwiek z tymi włosami, postawiła mnie przed wyborem, że może nałożyć toner zielony albo różowy. Powiedziała, że nic więcej nie da się zrobić, bo włosy nie chłoną farby. Zapuszczałam moje włosy trzy lata. W tej chwili są do naprawy, ale kosztuje to około 1 tys. zł. Tego typu usługi może podjąć się tylko jeden fryzjer w Warszawie. Za wykonaną usługę musiałam zapłacić 150 zł. W związku z tą sytuacją moja siostra udała się do salonu i poprosiła o zwrot pieniędzy. Oczywiście właścicielka zwróciła tę kwotę, stwierdzając że na zabieg zużyła bardzo dużo wody, straciła sporo czasu i produktu. W tej sprawie zgłosiliśmy się do Miejskiego Rzecznika Konsumentów. Musimy jednak dostarczyć opinię wydaną przez innego fryzjera na temat wykonanej usługi. Niestety, na chwilę obecną nikt nie chce nam jej wydać.

Odpowiada Kinga Białobrzeska, właścicielka Diva Hair Studio Fryzur w Ostrołęce:
Klientka siedząc w salonie na fotelu pokazała mi zdjęcie z fryzurą jaką chciała mieć. Chciała siwe ombre. Poinformowałam ją, że ten zabieg może się nie udać, ponieważ włosy były farbowane na ciemno. Przed rozpoczęciem usługi zapytałam czym były farbowane. Klientka nie potrafiła konkretnie sprecyzować. Powiedziałam, że możemy spróbować, ale może być ciężko. Po 3 godzinach pracy, gdzie zużyłam dużo produktów najdroższych marek, poinformowałam klientkę, że jej włosy nie przyjmują siwej farby, takiej jaką chciała. Dopiero wtedy stwierdziła, że włosy były farbowane produktami z drogerii, zrobiła też hennę. Powinna była to powiedzieć przed rozpoczęciem usługi. Brnąc dalej można było tylko zniszczyć włosy. Po pewnym czasie klientka zapytała czy mam turkusowy toner, bo chciała, żebym go jej nałożyła. Odpowiedziałam, że nie mam, ale moja znajoma poszła do sklepu fryzjerskiego i go zakupiła. Nie zaproponowałam go sama, to był wybór klientki.

Poinformowałam, że toner musi pozostać na głowie ok. 25 minut, jednak klientka już po upływie 10 minut kazała mi go zmyć tłumacząc się, że jest umówiona na mieście i nie może dłużej czekać. Nie pozwoliła dokończyć zabiegu. Po upływie 25 minut należało spłukać toner, zamknąć łuski włosów i rozpocząć zabiegi pielęgnacyjne, ale klientka wyszła z salonu. Pomimo niedokończonego zabiegu wyszła zadowolona. Na całą sytuację mam świadków. To była moja stała klientka od 10 lat.

Reklama
Wyświetleń: 50245
 
11:42, 14.01.2016 r.

« Powrót do archiwum

Szukaj w archiwum


Wybrane artykuły